(© iStock)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W cieniu dyskusji o problemach kredytobiorców „frankowych” coraz częściej należy mówić o kolejnej tykającej bombie, jaką są kredyty w programie Rodzina na Swoim. Koniec okresu otrzymywania dopłat i preferencyjnych rat zbliża się coraz większymi krokami, a rata kredytu może wzrosnąć nawet o 40 procent.

Kredyty w ramach programu Rodzina na Swoim były uruchamiane w latach 2007-2013, ale największą popularnością cieszyły się w latach 2009-2012. W ciągu 8 latach udzielono w sumie prawie 200 tysięcy kredytów, na łączną kwotę ponad 35 mld złotych. Pomoc z budżetu państwa polegała na dopłacie do miesięcznej raty kwoty stanowiącej równowartości połowy raty odsetkowej. Na taką dopłatę każdy kredytobiorca mógł liczyć przez 8 lat od chwili uruchomienia kredytu.

Czytaj też: Niższe raty kredytu? Prognozy na 2015 rok

Ile można było zyskać?
Wysokość dopłaty zależała od wielu czynników, w tym od kwoty kredytu, okresu spłaty, powierzchni nabywanej nieruchomości, czy też stanu cywilnego kredytobiorcy. Przykładowo małżeństwo, które w styczniu 2011 roku zaciągnęło kredyt w wysokości 300 tysięcy złotych na 30 lat, na zakup mieszania o powierzchni 50 metrów kwadratowych, płaciło pierwszą ratę w wysokości około 1060 złotych i była to kwota niższa o około 760 złotych, niż w przypadku kredytu bez dopłaty. Nominalna wysokość dopłaty w ciągu dotychczasowego okresu spłaty ulegała obniżeniu za sprawą dwóch czynników. Po pierwsze, z uwagi na sposób wyliczania raty równej - w kolejnych miesiącach maleje w niej udział części odsetkowej, co przekłada się na niższe dopłaty. Ponadto, spadające stopy procentowe także powodują, że naliczane są niższe odsetki, zatem dopłata z tytuły kredyt RnS także ulegała obniżeniu. Aktualnie, w lutym 2015 roku rata wyżej opisanego kredytu wynosi około 990 złotych już po uwzględnieniu dopłaty w wysokości około 475 złotych. W ciągu dotychczasowego okresu spłaty kredytu łączna kwota dopłat do odsetek wyniosła około 33 tysiące złotych.

Czytaj także: Wkład własny wymagany nie tylko w Polsce

Koniec dopłat – i co dalej?
Przez kolejne 4 lata, przy założeniu, że stopy procentowe będą otrzymywać się na niezmienionym poziomie, dopłaty wzrosną o dodatkowe 21 tysięcy złotych. Warto jednak zwrócić uwagę także na to co stanie się z wysokością raty. Ostatnia rata uwzględniająca dopłatę RnS będzie wynosić około 1030 złotych. Jednak już następna rata, kiedy już nie będzie dopłaty, wzrośnie o 430 złotych do poziomu 1460 złotych. Jest to wzrost o ponad 40 procent!
Jeszcze gorzej sytuacja będzie wyglądać, jeśli w chwili zaprzestania wypłacania dopłat będą wyższe stopy procentowe. Jeśli za 4 lata Wibor będzie na poziomie np. 4,00%, wówczas rata wzrośnie z 1110 złotych do 1750 złotych, czyli o prawie 60 procent.
Tak duży wzrost miesięcznych rat kredytowych będzie dotykał każdego kredytobiorcę, niezależnie od momentu, w którym zaciągnął kredyt. W sytuacji gdy oprocentowanie kredytów w złotych jest relatywnie niskie, wzrost raty będzie niższy, niż w sytuacji wyższych stóp procentowych.

Kto będzie miał problem?
Zwiększone zainteresowanie kredytami Rodzina na Swoim pojawiło się dopiero od 2009 roku. Oznacza to zatem, że w tym i przyszłym roku relatywnie niewielu klientom zakończy się okres otrzymywania dopłat. Dopiero od 2017 roku na dużo większą skalę może pojawić się problem rosnących rat kredytowych w programie Rodzina na Swoim. Niewielkim pocieszeniem jest także fakt, że większość banków licząc zdolność kredytową w chwili zaciągania kredytu zakładała do wyliczeń ratę docelową, jaką kredytobiorca będzie płacił po 8 latach. W ciągu tych kilku lat sytuacja finansowa mogła się zmienić przecież wielokrotnie. Fakt, że 8 lat wcześniej kredytobiorca miał zdolność na spłatę docelowej raty, nie oznacza, że dzisiaj jego sytuacja finansowa jest taka sama. Ponadto, wiele osób „przyzwyczaiło się” do niskiej raty i gwałtowny skok może być nie lada szokiem. Ważne jest także, w jaki sposób kredytobiorcy spożytkowali preferencyjne warunki kredytu i niższe raty. Jeśli nadwyżka była przeznaczona na oszczędności czy też było one rozsądnie inwestowane, to wyższe raty nie powinny być problemem. Jeśli jednak były „przejadane”, to kredytobiorców i cały sektor bankowy czeka kolejne wyzwanie i niemały problem.

Finanse

Komentarze (7)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

jacek (gość)

państwo polskie,daje darmo ziemie kościołowi \gdańsk/ ,dokłada do remontów,a my zwykli obywatele,za wszystko płacimy .każdy żeruje na najbiedniejszym,uczciwym

robert (gość)

Gdzie jest ta tykająca bomba? Czy wszystkich kredytobiorców uważacie za kompletnych idiotów co to nie rozumieli co podpisują? Mam taki kredyt i wiem kiedy skończą się dopłaty. Wszystko robilem świadomie i bardziej niebezpieczne dla każdego kredytobiorcy są przyszłe stopy procentowe bo one są nieznane niż zakończenie obnizania raty poprzez dopłaty.

bartolini (gość) (Sara)

Nie będzie następnych pokoleń. Właśnie przez te kredyty ludzie nie chcą mieć dzieci, ewentualnie mają tylko jedno, bo pieniądze które można by inwestować w wychowanie dzieci idą na kredyty. Tak właśnie wygląda polityka prorodzinna...

Gość (gość)

Kurcze, portal Nasze Miasto to już na psy zeszło. Nie dość, że zmieniona szata graficzna jest koszmarna to jeszcze takie płytkie i naciągane artykuły publikuje. Idąc tym tokiem rozumowania to można nawet z narodzin dziecka zrobić tragedię. Żenua.

hxix (gość)

Jaki wzrost raty? Rata bedzie taka jak w umowie, a teraz jest nizsza. Wszyscy wszedzie wesza spiski. Nie ma doplat zle. Sa to tez niedobrze. Kto to pisal? Gornik jakis?

Sara (gość)

Kolejni niedoinformowani, którzy nie wiedzieli, co podpisują i pakują się w kredyt kilkudziesięcioletni? Następnie pokolenie będzie te kredyty spłacać.

Kredytobiorca (gość)

Co za bzdurny artykuł !!! Piszecie tak, jakby przy podpisywaniu umowy kredytowej nikt nie informował, że po okresie dopłat rata wzrośnie. Każdy kredytobiorca brał pod uwagę swoje możliwości i kalkulował wiele opcji. To, że były dopłaty było tylko bonusem, a nie decydującym czynnikiem. Normalne raty zaczną się po okresie dopłat i każdy kto brał kredyt wie o tym.