Igrzyska - ferie dla dorosłych

Materiał informacyjny POLSKIEGO KOMITETU OLIMPIJSKIEGO
fot. Bartłomiej_Zborowski

Rozmawiała Anna Kalinowska

Jak zaczęła się pańska przygoda ze sportem?

Przypadkiem. Kiedy byłem mały, to nie marzyłem, żeby być olimpijczykiem i machać kulą. Byłem bardzo aktywny i chciałem coś trenować, a że pochodziłem ze wsi, to nie za bardzo miałem gdzie. Dopiero, gdy poszedłem do szkoły średniej, czyli jak miałem 15 lat, mogłem zacząć rozwijać aktywność sportową. W Ciechanowie nie ma drużyny koszykarskiej, więc trafiłem na stadion, gdzie mój kuzyn jest trenerem.

Jak to się stało, że w ogólnopolskiej olimpiadzie młodzieży był pan 21, a niedługo potem został wicemistrzem halowych mistrzostw Polski.

Wyglądałem wówczas zupełnie inaczej niż teraz. Nie radziłem sobie z moim ciałem, dopiero się uczyłem tego sportu. Zaczynałem w wieku 15-16 lat i z roku na rok coraz lepiej mi wychodziło. To nie była nagła eksplozja, tylko raczej stały postęp. Nie miałem kontuzji, które by mnie wstrzymywały i dzięki temu cały czas się rozwijałem. Wszyscy mówili, że mam duże możliwości, ale że potrzebuję czasu. I to była prawda.

Nosił pan długie włosy, chodził w koszulkach z wizerunkiem Jima Morrisona. Fascynacja rockiem nie przeszkadzała w sporcie?

Odwrotnie – to sport niestety bardzo przeszkadzał w fascynacjach muzycznych. Nie mogłem jeździć na festiwale, nigdy nie pojechałem, bo zawsze miałem sezon. Może na starość się uda. Oczywiście czasem chodziłem na koncerty, udawało mi się niekiedy oszukać trenera i gdzieś pojechać. Codziennie trenowałem. Nie odpuszczałem, bardzo rygorystycznie traktowałem sport i tym różniłem się od rówieśników.

Szybko trafił pan do seniorskiej czołówki. Co się do tego przyczyniło: talent, dyscyplina, sprzyjające warunki?

Słaba była ta nasza czołówka, to było mi łatwo. Robiłem stały postęp, więc rzeczywiście mistrzem Polski zostałem w miarę szybko. Byłem coraz lepszym kulomiotem. Miałem gdzie trenować, miałem dobrych trenerów i dlatego szybko dołączyłem do elity. Teraz już nie byłoby to takie proste, bo poziom jest bardzo wysoki.

Jak smakował pierwszy międzynarodowy sukces na Uniwersjadzie w Izmirze? Jak pan go świętował?

Oj, hucznie... Na Uniwersjadę pojechałem prosto po mistrzostwach świata w Helsinkach, gdzie nie wszedłem do finału, byłem dziewiąty, a już wtedy chciałem się bić o wyższe pozycje. W Finlandii miałem pchnięcie na medal, ale niestety spalone. Dla mnie był to ogromny zawód. W Izmirze natomiast byłem faworytem, to była moja druga Uniwersjada. Na pierwszej byłem piąty. Cieszyłem się ze zwycięstwa, ale za początek swojej międzynarodowej kariery uważam start w Budapeszcie. Mimo że nie zdobyłem tam medalu (byłem czwarty), ale pobiłem rekord Polski.

Pierwszy raz wystąpił pan na igrzyskach w Atenach, a dokładniej w Olimpii. Konkurs pchnięcia kulą odbył się w kolebce starożytnych igrzysk. Czy pana zdaniem to był tylko marketingowy zabieg?

Najpierw myśleliśmy, że to coś szczególnego, ale kiedy wróciliśmy do wioski olimpijskiej i zobaczyłem stadion olimpijski, to się okazało, że zawody w Olimpii nie umywały się do tego. Bardziej przypominały piknik na trawie. Miejsce rzeczywiście historyczne i czuliśmy się wyróżnieni, lecz z atmosferą prawdziwych igrzysk to nie miało nic wspólnego. Bankiet mieliśmy fajny – byli sami kulomioci.

Jaka atmosfera panuje w wiosce olimpijskiej?

Często mówię, że igrzyska to taki obóz, ferie dla dorosłych. Idealne wakacje, na których dorośli ludzie dobrze się bawią. To jest przyjemne, masa wesołych i fajnych zdarzeń. Większość najlepszych nie nadaje się oczywiście do upublicznienia i nigdy nie wyjdzie na światło dzienne. W wiosce olimpijskiej wszyscy są razem, widać tę ogromną radość, kiedy każdego dnia kilkadziesiąt osób przeżywa najlepszy dzień w ich życiu. To się widzi, słyszy i czuje i tą atmosferą się tam żyje.

Czym według pana jest doping?

To jest największe zagrożenie. To jest kradzież, to jest oszustwo, to jest najgorsza rzecz, jaką może zrobić człowiek. Przez tych oszustów zdobyłem mniej medali i zarobiłem mniej pieniędzy. Cieszę się, że walka z dopingiem cały czas trwa, szczególnie w mojej dyscyplinie, bo u nas wpadek jest dużo mniej niż kiedyś.

Przy tak częstych startach w międzynarodowych zawodach dużo pan podróżował.

Można się przyzwyczaić. Najpierw człowiek podróżuje po Polsce, a potem po świecie. Najważniejsze, że to człowiekowi po prostu pasuje. Ja bardzo lubię podróżować i byłem przyzwyczajony do życia na lotniskach, na torbach. To element pracy.

Czy często zdarzały się okazje do zwiedzania, poznawania historii tych miejsc, w których akurat pan przebywał?

To zależy. Podczas niektórych startów oczywiście nie ma takich możliwości, ale w pewne miejsca jeździmy często i znam już wszystkie tamtejsze atrakcje. Jeśli ma się ochotę, to można znaleźć czas na poznawanie miejsc, ludzi i kultury.

Jak to jest pobić rekord kraju, czy zdobyć medal olimpijski?

Medale olimpijskie są „smaczniejsze”, bo są rzadsze – tylko jedna szansa na cztery lata. W momencie, gdy bije się rekord, to jest niesamowite uczucie i właśnie po to się trenuje tak ciężko, żeby potem takich chwil doświadczać.

Jak najbliżsi reagowali na pana największe sukcesy i porażki?

Oczywiście mnie wspierali. Wsparcie rodziny jest bardzo cenne. Najbliżsi ci kibicują po sukcesach, ale równie ważne jest, kiedy cię sprowadzają po sukcesach na ziemię, gdy za bardzo szumi ci w głowie. Dobrze jest mieć oparcie w bliskich, to jest bardzo potrzebne. Sportowiec musi mieć spokój, żeby mógł zatracić się w treningu.

Jak odnaleźć wiarę w siebie po porażce?

Sportowiec musi mieć fanatyczną wiarę w swoje możliwości, w swoją pracę, w słuszność drogi. I do tego się dojrzewa. Moja dyscyplina ma taką specyfikę, że się bardzo długo do pewnych rzeczy dorasta, ale za to one zostają na dłużej. Kariery zwykle są długie i raczej spójne. Podobnie było ze mną: dojrzewałem do pewnych rzeczy, a później jak już wszedłem na odpowiedni poziom, to go utrzymywałem. Dzięki temu spokojnie się podnosiłem po porażkach. Sportowiec ma łatwiej od innych, gdyż czeka na n

Materiał oryginalny: Igrzyska - ferie dla dorosłych - Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie